Kolonia Fryderyk
Liczba mieszkańców: 1 077- Powierzchnia: 178 ha
- Sołtys: Artur Lankocz
- Tel.: 502 229 689
O sołectwie
Kolonia Fryderyk i Kraskowiec
Z dziejów
Kraskowiec oraz Kolonia Fryderyk (dawniej „Fryderyka”) sięgają swoimi początkami I połowy XIX w. - Kraskowiec i początku XX wieku - Kolonia Fryderyka. Nie budzi też wątpliwości pochodzenie ich nazw. Kraskowiec wziął ją od nazwiska założyciela - strzelca Kraski, który pochodził z Małopolski. Natomiast nazwa Kolonii Fryderyka jest nazwą pamiątkową - relacyjną i wywodzi się od kopalni, przy której powstała. Kolonia miała być w założeniu jej twórców osiedlem patronackim Kopalni Fryderyka, nazywanej z niemiecka Friedrichschachte lub Friedrichsgrube. Potomków Kraskiego, przechowujących pamięć o założycielu przysiołka, można spotkać min. w Łaziskach Rybnickich i Rydułtowach.
Kraksowiec i Kolonia Fryderyk nie posiadały własnego samorządu. Kraskowiec należał do gminy Gorzyce, a sąsiednia Kolonia Fryderyk do gminy Gorzyczki, wcześniej do analogicznych obszarów dworskich. Pod względem osadniczym Kraskowiec stanowił przysiółek Gorzyc, przykopalniana osada kolonię. W ostatnim czasie Kraskowiec z Kolonią Fryderyk zyskały status jednostki pomocniczej gminy, czyli sołectwa. Na Kraskowcu znajdował się niewielki dworek, zwany gwarowo "zomkiem" z zabudowaniami gospodarczymi, tj. stodołą i spichlerzem.
Resztówkę kupił w czasie parcelacji Gorzelnik z Grabówki. W okresie powstań i plebiscytu Kolebacz prowadził tu polską bibliotekę i zakładał Polską Organizację Wojskową. W okresie międzywojennym swoich członków miał tu Oddział Młodzieży Powstańczej oraz grupa Związku Powstańców Śląskich, które działały w Kolonii Fryderyka.
Na początku XX w. stwierdzono występowanie pokładów węgla na granicy powiatu rybnickiego i raciborskiego, w trójkącie między Turzą, Gorzyczkami i Gorzycami. W 1913 r. Westbohmischer-Bergbau-Aktien-Verein założyło kopalnię "Fryderyka", zbudowaną na skraju pobliskiego lasu, na polach majątku Gorzyczki. Nowoczesna kopalnia miała według planów obejmować min. dwa szyby, plac drzewa, osadnik wód dołowych, cechownię, markownię, łaźnię, halę maszyn, kotłownię i baterie koksownicze. Złoże udostępniono dwoma szybami. W 1917 r. wydobycie wyniosło niespełna 17 tys. ton.
Kopalnia zakończyła eksploatację już w 1923 r. z powodu niskiej miąższości pokładów węgla oraz obecności metanu, które utrudniały wydobycie i czyniły je prawie niemożliwym. W Gorzyczkach pozostawiono Dyrekcję Górniczą Gorzyczki, która reprezentowała właściciela zakładu, czyli Zachodnioczeskie Górnicze Towarzystwo Akcyjne. Obok kopalni planowano budowę niezwykle nowoczesnej jak na owe czasy koksowni. Po II wojnie światowej rozebrano część urządzeń kopalni, tj. komin, stalową wieżę szybową. Przetrwała część budynków, w których prowadzi działalność obecnie kilka firm.
W czasie ostatniej wojny istniał w tych budynkach tzw. „Polenlager” nr 169, czyli obóz, w którym przetrzymywano przez nieokreślony czas ludność polską wysiedloną z okolic Bielska, Chrzanowa, Cieszyna oraz Żywca - przeciętnie około 800 osób, w rożnych okresach czasu łącznie około 20 tys. Obóz otaczał wysoki płot z drutu kolczastego. Panowały tu bardzo trudne warunki, dlatego miał opinię obozu karnego. Nie był jednak obozem przejściowym (osadzonych bez wyroku przetrzymywano bezterminowo) ani koncentracyjnym lub filią Oświęcimia, jak się często błędnie podaje. „Polenlagry” stanowiły odrębny typ czy kategorię obozów. Często przetrzymywano w nich całe rodziny, odbywało się tajne nauczanie, część więźniów pracowała w okolicznych gospodarstwach.
W sąsiedztwie kopalni powstała w krótkim czasie niewielka kolonia złożona z kilkunastu budynków. Unieruchomienie zakładu zniweczyło plany budowy całego osiedla 47 dużych budynków mieszkalnych. Brak obiektów użyteczności publicznej (takich jak kościół, szkoła, składy towarów, pralnie) uniemożliwiał czy znacznie utrudniał zaspokojenie na miejscu całokształtu potrzeb życiowych. Dlatego Kolonię Fryderyka klasyfikuje się właśnie jako kolonię, a nie osiedle, na którym zaspokojenie całokształtu takich potrzeb byłoby możliwe. W sąsiedztwie kopalni działała jedynie restauracja (zwana gwarowo „kantiną”, prowadzona przez Czempika) i niewielki sklep. Niedaleko familoków sklep i piekarnię prowadził też Grześ, z kolei masarnia i sklep spożywczy należały do Kołków. W okresie bezrobocia spowodowanego likwidacją zakładu działała tu także kuchnia dla ubogich, w której wydawano suchy prowiant i gorący posiłek, tzw. flaps.
Pierwszym budynkiem, który powstał w sąsiedztwie kopalni, był prawdopodobnie tzw. szlafhaus, czyli hotel robotniczy o niskim standardzie. Mieszkali w nim robotnicy budujący kopalnię, a potem najbiedniejsi - bezrobotni, nieżonaci i schorowani. W pobliżu zakładu zbudowano również okazałą willę dyrektora. Urzędnicy zajmowali domy urzędnicze, tzw. beamtry. Ich mieszkania posiadały przedpokój, kuchnię i dwa pokoje. W okresie międzywojennym zajmowała je ówczesna elita: policjanci, celnicy, pogranicznicy, nauczyciele. Tymczasem robotnicy mieszkali w familokach o dużo niższym standardzie. Ich rodziny miały do dyspozycji kuchnię, sypialnię i komórkę.
Dla aktywnych
- Las turzańsko-gorzycki jest idealnym miejscem dla grzybiarzy, szukających ciszy. Znajduje się w nim stary kopalniany zbiornik, tzw. Klejtarch (do którego odprowadzano wody dołowe). Zarastający powoli staw jest miejscami bardzo głęboki. Utonęło tu wiele osób. Warto więc zachować ostrożność. Na skraju lasu znajdziemy resztki ogrodzenia dawnego obozu. Pod lasem, między kolonią Fryderyk a Gorzyczkami znajduje się drugi malowniczy stawek tzw. Tarloch.
- Część zabudowań dawnej kopalni z ok. 1915-1917 r. Do dziś zachowały się zbudowane z czerwonej cegły budynki maszyny wyciągowej, cechowni z łaźnią, kotłowni i budynek zarządu. Nie zachowały się wieże wyciągowe. Na jednym z budynków kopalni tablica z 1970 r. upamiętniająca ofiary Polenlagru, z napisem: "Na wieczną pamiątkę patriotom / polskim poległym męczeńską / śmiercią z rąk hitlerowców / w latach okupacji na terenie / obozu dla przesiedleńców / w Gorzycach / Cześć ich pamięci". W lesie widoczne resztki prochowni, nad rzeką Leśnicą zachował się most na bocznicy kolejowej.
- Dawne osiedle patronackie: Zachowały się Familoki - domy robotnicze (przy skrzyżowaniu ulic Leśniej i Kopalnianej), beamtry - domy urzędnicze (pod lasem) oraz willa dyrektora kopalni. Wszystkie pochodzą z okresu budowy zakładu górniczego. Ciekawy detal posiadają domy dla urzędników oraz willa dyrektora. Ta ostatnia wpisuje się pięknie w leśny krajobraz. Mieści się wniej szkoła i przedszkole. Zespół dawnej kolonii patronackiej jest jednym z dwóch „osiedli” kopalnianych na Górnym Śląsku położonych na terenie gminy wiejskiej (drugie znajduje się w Olzie). Powstało i zachowało się 13 z planowanych 47 budynków dla robotników (familoki) oraz dla dozoru i wyższej kadry (beamtry). Znajduje się tu: 6 familoków (budynków robotniczych) - przy skrzyżowaniu ul. Kopalnianej i Leśnej, 2 budynki o nieco wyższym standardzie - przy ul. Leśnej (nr 39-41 - beamtry) oraz 3 (nr 40, 42, 44) - przy samej kopalni. Familoki są budynkami piętrowymi z poddaszem, posiadają symetryczne 8-osiowe elewacje, 4-spadowe dachy, kryte dachówką. Beamtry przy ul. Leśnej 42, 44 oraz willa dyrektora (przy ul. Leśnej 46) mają bardziej wyszukaną architekturę. Dawna willa dyrektora posiada ciekawą, rozczłonkowaną bryłę, o niesymetrycznej 7-osiowej fasadzie. Wejście zostało ujęte w rzadki portal, nad otworem drzwiowym dekoracyjne nadproże z reliefem o motywie małżowiny. Wszystkie budynki mieszkalne zostały usytuowane kalenicowo w stosunku do dróg.
- Kaplica na skraju lasu, przy ul. Spacerowej, w kształcie kamiennej groty na ceglanej podmurowce pochodzi z 1983 r. Osłania ją drewniana wiata, w grocie znajduje się polichromowana figura Matki Bożej. Przy kaplicy odbywają się nabożeństwa w „odpust”.